Po sobotnim szaleństwie w Loop Lounge i Niedzieli spędzonej w Garażu Fafajery udaje się na zasłużony odpoczynek. Zanim jednak opuszczę rzeczywistość i zanurkuję w mojej koji. Postanowiłem wykuć małe streszczenie z przebiegu tego jakże produktywnego weekendu. Sobotnim gwoździem programu była oczywiście wizyta w LL. Nie dość że miejsce zapakowane do max-sa to jeszcze muza powalała na kolana. Szlagiery Joy Division, Pixies i nowe kawałki Depeche Mode wierciły w głowie niesamowicie. Uhhh, chociaż jedna normalna PUBo-Potupaja w okolicy się uchowała. Właśnie wczoraj strzeliło jej całe 20 lat i tak trzymać. „Suport Your Local Ulubiona Knajpa”.
Poranek zmęczyłem kawą i szybkim machnięciem odcinka dzielącego moją kwaterę z posiadłością Fafajery i Garażu, gdzie tymczasowo stacjonuję dziadek PanH. Walkę z kluczami rozpoczęliśmy już o 11-tej. Trwała całe 12 godzin z przerwą na jazdę próbną (Tz. Znęcanie się nad okolicznymi mieszkańcami)

===============================================================

===============================================================

Oraz wyśmienitą ostrą jak brzytwa mojego dziadka zupką meksykańską Marylki (Bardzo wyrozumiała żona Fafajery, chwała jej za to). Do tej pory czuje się jak Smok Wawelski po spożyciu owieczki szewczyka Dratewki. Owocem naszych zmagań było wyeliminowanie usterki kopa, przepłukanie skrzyni naftą, zalaniem jej gęstym jak smoła olejem 140-tką wymieszanym z trocinami. To sposób Jędrka na usuwanie przecieków i luzów miedzy zębatkami
Drugim etapem była wymiana teleskopów i instalacja hamulca bębnowego na przednim kole. Misja zakończona sukcesem, której efekty widoczne są na niżej załączonej fotce.

Za tydzień przerwa, Sobotę i Niedzielę spędzam w mieście hazardu Atlantic City. Wszystko za sprawą koncertu kultowej kapeli Depeche Mode.
Przed tym wiekopomnym wieczorem postaram się się spotkać z Adamem i j eg o drug ą połow ą Agnieszk ą. Będzi emy się namasz czać…..Zzzzz Zzzz Zzz Zz……
Zostaw komentarz »