Odyss nabazgrał(a) w kategorii: Sprzęty, Bzdety, Mechanika
Trochę spóźnione wywody na temat tegorocznych światowych super-konstrukcji. Dlaczego? Ponieważ przeglądając oficjalną witrynę WCoCBB zwróciłem uwagę na kilka, myślę wartych poruszenia, faktów. Mianowicie, po pierwsze gdy wydaje nam się, że już wszystko widzieliśmy i nie ma takiej rzeczy która mogłaby nas zaskoczyć, to zawsze znajdzie się jakiś dziwny wynalazek. Nie koniecznie praktyczny lub wizualnie wygodny dla oka, że tak to określę. Liczy się jednak pełne zaskoczenie, więc czemu nie. Pierwsza nagroda w tej kategorii w moim mniemaniu bezapelacyjnie należy się Finowi Isto Kotavuopio, na drugim miejscu uplasowali się makaroniarze z BigTwin Italy oraz na trzecim trike kanadyjczyków Michael Long & Ben Marleau z St-Pie:

Następne spostrzeżenie to plaga montowania 16 calowego ogumienia retro. Ku mojemu zaskoczeniu konstrukcja roku 2006 z Japonii ma dokładnie takie same opony jakie wybrałem do projektu dziadka Pan-a. Myślę, że brygada z ROLLING THUNDER CYCLE na Long Island gdzie zakładałem kapcie na felgi nie będzie miała problemów z rozpoznaniem tych gum. Ostatnim razem też pożegnali Marka tekstem: „Mr Kaminsky nie ma potrzeby przyczepiania kartki z nazwiskiem na te ekonomiczne, nie do zdarcia bieżniki bo takich jeszcze nikt u nas nie zamawiał i na pewno jeszcze długo nie zamówi” 

Po trzecie konstrukcje dłuta europejskich majstrów konkurują z amerykańskimi na tym samym poziomie. Czasami nawet przewyższając innowatorskim podejściem do tego fachu swoich kolegów zza wielkiej kałuży. I tak trzymać….

Epilog: Zazdroszczę ludziom wolnego czasu, chęci i pomysłowości do tworzenia tych wszystkich dzieł sztuki. Gdybym miał wybierać jeszcze raz między pochlastanym pięciem się na drabinie korporacyjnej Ameryki a swobodą życia w małym Harleyowym zajeździe na trasie Gdynia-Bydgoszcz to bez wahania wybrałbym to drugie. Ale jak to stare przysłowie mówi, z gdybania jeszcze nic się nie wykluło… Pozdr…
2 Komentarze(y) »