Nagły powrót zimy i sezonu szuflowego pokrzyżował nam plany przegrzania naszych pieców i zmusił do spędzenia weekend-u przy kartach oraz przed srebrnym ekranem. Wieczór pokerowy jak zwykle udany, choć w mniejszym niż zazwyczaj składzie. Graliśmy z Kicią ostro i ryzykancko, po 5 godzinnych zmaganiach od stołu odeszliśmy z ekstra dolarem
Nieźle, zważywszy że zawsze po 4-ym Dewarsiku tracę zdolności przewidywania i kalkulacji prawdopodobieństwa i zaczynam zgrywać filantropa który rozdaje kasę na prawo i lewo. Myślę tak sobie, że te nasze praktyki w Texas Holdem Up przydadzą sie kiedyś w Saloon #10
jednym z najbardziej znanych pubów Deadwood. Miejscu gdzie znany bandzior „Wild Billy Hickok bit the Dust” trzymając w reku „Deadman’s Hand of Aces & Eights”

Wyjątkowy klimat tego miejsca oraz kasyno niczym nie odbiegające wyglądem od westernowych filmów zawsze przyciąga naszą brygadę, podczas wizyty w Black Hills i Sturgis. Oby udało nam się tam pojawić w tym roku.
Powracając do wątku filmowego, chciałbym nawiązać do kilku ruchomych obrazów, które zahaczają o tematykę motocyklową. Mam na myśli Ghost Rider oraz Wild Hogs, które niedawno pojawiły się w kinach. Zacznę od ocieplenia klimatu zamieszczając płomiennego piekielnego Panhead-a (Na piecu S&S-a)
A Flash animation should have appeared here, but it seems that your browser has an older version of the Flash Player or it is not installed at all. Please, install the
last release of the Flash Player now, then reload this page.
którego w filmie ujeżdża mój ulubiony bohater amerykańskich komiksów z lat wczesnej podstawówki Johnny Blaze. Filmu nie widziałem i raczej nie zobaczę, nie chcę, aby mierny aktor z wielkim ego wykończył jednego z nielicznych już idoli lat mojej młodości
(Reszta już dawno poległa śmiercią rzeczywistości, skoszoną kosą prawdy). Odnośnie Wild Hogs to aż strach się wypowiadać na temat tego gniota przemysłu masowego. Zapowiadało się nieźle, ale tylko tam gdzie na ekranie w zwiastunach pojawił się HD. Później było już co raz gorzej. Gwoździem do przysłowiowej trumny był oczywiście wątek przeplatającej się gangreny naszych czasów. Tak jakby nie można było przemilczeć gayozofili i pokazać kilka gołych cycków ku uciesze normalnych hetero-bikerów.
Jak nie macie co robić z wolnym czasem to wypożyczcie sobie rewelacyjny film francuskiego reżysera Jean-Pierre Jeunet pod tytułem „Bardzo Długie Zaręczyny” . Dramat wojenny z czasów pierwszej wojny światowej. Niesamowita historia i jeszcze lepsze aktorstwo. Zwróćcie uwagę na mistrzowsko wpleciony wątek HD. Kiedyś to się trzeba było namęczyć dla pierwszego motocykla. Nie to co teraz
Pozdrawiam z prawie wiosennego NJ.
Zostaw komentarz »