8 Smoke Out East za nami. Pierwsze co przychodzi na myśl to szkoda, że tak szybko minęło bo impreza była przednia. Kto był ten wie dlaczego. Trasa do NC pokonana w dwa dni. Wyjechaliśmy z Diabłami w czwartek wieczorem. Jazdę w tym dniu można by nazwać UCIECZKĄ bo niewiele dzieliło nas od czarnej chmury. Kilka minut zwłoki, a na samym starcie bylibyśmy mokrzy do suchej nitki.
Piątek to już spotkanie z resztą brygady i pokonanie wciąż jeszcze większej partii trasy razem. Ponieważ rozdzieliliśmy cały odcinek drogi na dwa dni na miejsce dojechaliśmy w całkiem dobrej formie.
Kilka mil od Salisbury slychać i widać było, że Smoke Out żyje…samo Salisbury zamieniło się na tych kilka dni w miasto motocyklistów.Po rozpakowaniu w hotelu manatków z bike’a udaliśmy się prosto na imprezę. Wszystko co wcześniej słyszałam na temat Smoke Out się potwierdziło. Większość motocykli to osobistości. …w sumie miałam ochotę każdemu zrobić zdjęcie,ale wybrałam te, które zwróciły szczególnie moją uwagę…
Ryk silników tworzył jedną wielką symfonię kreującą nastrój imprezy. Do tego obowiązkowo dym palonej gumy,unoszący się kurz, zimne piwo i live band sprawiły ,że nie chciało się opuszczać terenu zlotowiska.
Również z bogatej oferty wystawców można było wyszukać skarby często będące zbawieniem dla starych schorowanych maszyn….
W niedzielÄ™ z trudem naÅ›ladujÄ…c ranne skowronki….nic dziwnego po takiej imprezie…udaliÅ›my siÄ™ w drogÄ™ powrotnÄ… w trzy Road King’i….tym razem wybraliÅ›my malowniczÄ… 81-kÄ™. Prawie 700mil w jeden dzieÅ„ to nie lada wyzwanie, ale wszyscy daliÅ›my sobie z tym radÄ™, a szczególnie Ci, którym przypadÅ‚o szczęście trzymania sterów……
Podziękowania należą się tym, którzy dotrzymali nam towarzystwa i razem z nami zaliczyli jedną z lepszych bib motocyklowych w sezonie..Zaczynamy odliczać dni do Smoke Out West…














2 Komentarze(y) »